![]() |
Źródło: Filmweb |
Tytuł: Dzielnica Lakeview
Reżyseria: Neil LaBute
Premiera: 2008
Gatunek: dramat, thriller
W niedzielę skorzystałem z możliwości włączenia telewizora i zrelaksowania się przy piwie po ośmiu dniach pracy po 12 godzin dziennie - miałem ochotę się odmóżdżyć gapiąc się w świecące pudełko i cieszyć chwilami tuż przed snem. Już parę dni wcześniej padła propozycja obejrzenia "Dzielnicy Lakeview", która akurat miała w niedzielę o 22:00 lecieć na AXN. Poczytałem i pomyślałem - czemu nie? Przyznam szczerze, że głównie się na to skusiłem ze względu na Samuela L. Jacksona, znanego z takich produkcji jak "Pulp Fiction" czy "Django", który rzeczywiście przyciąga rzesze widzów. Źle nie było, ale mimo wszystko recenzja do długich nie będzie należała - zgodnie zresztą z założeniami tego cyklu.
Młode, mieszane rasowo małżeństwo osiedla się w nowym miejscu - w jednej z pięknych dzielnic w Kalifornii. Ich sąsiadem okazał się czarnoskóry policjant pracujący w Los Angeles, który nie może ścierpieć tego, że czarnoskóra kobieta wyszła za białego mężczyznę. Rozpoczyna się nie do końca równa walka pomiędzy policjantem a małżeństwem, które zakończy się dla jednej ze stron niezbyt korzystnie.
Film nie należy do najdłuższych - przeciętna godzina i pięćdziesiąt minut to idealny czas przeznaczony na tę produkcję. Nie jest ona ani bardzo wybitna, ani też słaba, idealna wręcz do tego, do czego mi była potrzebna - pogapienia się w telewizor, zrelaksowania się i nie zaśnięcia. Fabuła jest dość trywialna - sąsiedzkie porachunki z delikatną domieszką policyjnego nadużywania władzy i gangsterki. Nie powala akcją, chociaż nie idzie się też zanudzić. Samuel L. Jackson zrobił co tylko mógł, żeby film wypadł jak najlepiej - jego gra minami jak zwykle stoi na najwyższym poziomie i choćby dla niej warto obejrzeć "Dzielnicę Lakeview"!
![]() |
Źródło: Rogier Stoffers Official |
Zabrakło jakiegoś polotu, czegoś, co będzie wyróżniało ten film na tle innych. Nie jest zły, tylko po prostu niedopracowany. Wiele motywów jest żywcem skopiowanych z innych produkcji, powtarza się wiele schematów, a wydarzenia są przewidywalne. Nawet w ostatniej scenie nie sądzę, żeby ktokolwiek był zaskoczony tym, co się stało - można powiedzieć, że od momentu przeczytania opisu można się domyślić wydarzeń, które będą miały miejsce w trakcie całego filmu. Nie wiem czemu mimo wszystko "Dzielnicę Lakeview" oglądało się w miarę przyjemnie. Może to kwestia podejścia aktorów do swoich ról, może fakt, że wszystko było kopiowanie, a nie schrzanione - fakt jest jednak taki, że film ten nadaje się śmiało do zabicia niecałych dwóch godzin w życiu, jednak niczego nowego się z niego nie wyniesie.
Ku przestrodze - nie oglądajcie trailera, jeśli planujecie obejrzeć film. Jak wiadomo współcześnie wytwórnie puszczają do zwiastunów same najlepsze momenty, jednak w tym przypadku wypuścili wszystkie istotne sceny. Obejrzycie trailer - obejrzeliście cały film. No, może bez końcowej sceny, której i tak można się domyślić.
Łączna ocena: 6/10